Włoskie kamienie – Półmaraton S1 Trail

Jeśli oczekujecie tego, że czytając tę relację przeniesiecie się na spacer wąskimi uliczkami Triestu, poczujecie mroźny wiatr nad zatoką Triesteńską, czy też ujrzycie piękne widoki z trasy biegu La corsa della bora, to muszę Was zmartwić, bo pomimo szczerych chęci, niestety tak nie będzie. Za cholerę nie potrafię powiązać tego co widziałam, lub tego, co mnie spotkało z konkretnym kilometrem trasy. I nie dotyczy to … Czytaj dalej Włoskie kamienie – Półmaraton S1 Trail

To nie była miłość od pierwszego włożenia – recenzja Hoka One One EVO Mafate

Ostatnio coraz częściej spotykam się z recenzjami butów do biegania, które opisywane są zaraz po wyjęciu z pudełka. Wiadomo, że sponsor chce na szybko kilka pochlebnych słów, wiadomo, że terminy gonią, ale jest to – no umówmy się – słabe. Jeśli celem takiego zabiegu ma być pomoc innym w wyborze obuwia to jest to, co najmniej dziwne. Oczywiste jest, że wszyscy najlepsi biegacze wygrywają, bo … Czytaj dalej To nie była miłość od pierwszego włożenia – recenzja Hoka One One EVO Mafate

NEVER QUIT – czeski dramat z włosko-słoweńską scenerią

Tytuł odnosi się oczywiście do biegu La Corsa della Bora, na który wyruszyliśmy do Włoch już 2-go stycznia 2019. Po drodze zatrzymaliśmy się w Czechach, gdzie przenocowaliśmy i zrobiliśmy dwa treningi w parku, w którym kilka kilometrów dystansu dawało kilkaset metrów przewyższenia. I właśnie pod koniec drugiego z tych treningów rozpoczął się mój dramat. Tego ranka mieliśmy zrobić lekkie krótkie rozbieganie, zjeść śniadanie i ruszyć … Czytaj dalej NEVER QUIT – czeski dramat z włosko-słoweńską scenerią

Jak to się biegało w 2018 – podsumowanie roku

Wejście „smoka” Rok 2018 rozpocząłem jak typowy Janusz. Razem ze mną przywitały go dodatkowe kilogramy i brak sportu przez dobre cztery miesiące wstecz. Jednak pamięć o sportowych chwilach chwały i niepohamowana ambicja wygoniły mnie z domu na bieganie po lesie już 6-go stycznia. Pamiętam doskonale ten dzień, kiedy razem z Karolą pojechaliśmy po raz pierwszy ever do Starego Gaju w Lublinie – mekki wszystkich lubelskich … Czytaj dalej Jak to się biegało w 2018 – podsumowanie roku

Zapraszam do biegu – ŁUT 150 (cz. III ostatnia)

Leżąc na ziemi, odrzuciłem od siebie jakiekolwiek myśli o rywalizacji z innymi, walce o czas. W głowie miałem jedynie osiągnięcie mety, bez względu na cenę, po prostu chciałem ukończyć ten bieg. Przerażała mnie wizja 70-kilometrowego spaceru po górach, ale liczyłem się z tym, że tak to będzie wyglądać i byłem gotowy, aby się z tym zmierzyć. Pogodzony z tym, wstałem i po 50 minutach bezcennego … Czytaj dalej Zapraszam do biegu – ŁUT 150 (cz. III ostatnia)

Byle do przodu, za wszelką cenę – ŁUT 150 (cz. II)

Wybiegając na trasę z punktu w Wołowcu, nie czułem nic poza przeszywającym zimnem. Zbliżała się godzina 6:00, co dla mnie oznaczało, że nie spałem już prawie dobę, a do pokonania miałem jeszcze ponad 100 km. Jednak w tamtej chwili o tym nie myślałem, miałem wrażenie, że za moment zamarznę. Schowałem dłonie w rękawy kurtki i zacząłem biec, rozpędzałem się z każdym krokiem, żeby najszybciej jak … Czytaj dalej Byle do przodu, za wszelką cenę – ŁUT 150 (cz. II)

Wszystkie gwiazdy patrzą – pierwsza noc na Łemkowynie 2018 (cz. I)

Minął miesiąc, jakby nie patrzeć to kupa czasu, więc najwyższa pora, aby w końcu przysiąść do relacji – śmiało mogę stwierdzić – z największego biegowego wyzwania jakie do tej pory podjąłem. Dla jednych jest to dużo, dla innych mało, ktoś powiedział, że tyle mu się nie chce jeździć samochodem, a ktoś zdziwiony pytał: „ale jako to bez spania”? W każdym razie trasa Łemkowyny biegnąca 150-kilometrowym … Czytaj dalej Wszystkie gwiazdy patrzą – pierwsza noc na Łemkowynie 2018 (cz. I)