Mój mały biegowy sukces – Sztafeta Górska w wersji solo 73km.

‘Ten bieg, to idealny start przed Rzeźnikiem. Zobaczysz jak twój organizm zareaguje, jak się będziesz czuła na dłuższym dystansie Będziesz miała pogląd na to ile jeść i pić. Pobiegniesz sobie czysto treningowo, bez spiny o wynik.’ Chodził za mną trzy dni i powtarzał te zdania niczym katarynka. Przez pierwsze dwa dni byłam twarda. Powiedziałam niech się puknie w głowę. Nie biegnę i tyle. Koniec kropka … Czytaj dalej Mój mały biegowy sukces – Sztafeta Górska w wersji solo 73km.

NEVER QUIT – czeski dramat z włosko-słoweńską scenerią

Tytuł odnosi się oczywiście do biegu La Corsa della Bora, na który wyruszyliśmy do Włoch już 2-go stycznia 2019. Po drodze zatrzymaliśmy się w Czechach, gdzie przenocowaliśmy i zrobiliśmy dwa treningi w parku, w którym kilka kilometrów dystansu dawało kilkaset metrów przewyższenia. I właśnie pod koniec drugiego z tych treningów rozpoczął się mój dramat. Tego ranka mieliśmy zrobić lekkie krótkie rozbieganie, zjeść śniadanie i ruszyć … Czytaj dalej NEVER QUIT – czeski dramat z włosko-słoweńską scenerią

Jak to się biegało w 2018 – podsumowanie roku

Wejście „smoka” Rok 2018 rozpocząłem jak typowy Janusz. Razem ze mną przywitały go dodatkowe kilogramy i brak sportu przez dobre cztery miesiące wstecz. Jednak pamięć o sportowych chwilach chwały i niepohamowana ambicja wygoniły mnie z domu na bieganie po lesie już 6-go stycznia. Pamiętam doskonale ten dzień, kiedy razem z Karolą pojechaliśmy po raz pierwszy ever do Starego Gaju w Lublinie – mekki wszystkich lubelskich … Czytaj dalej Jak to się biegało w 2018 – podsumowanie roku

Zapraszam do biegu – ŁUT 150 (cz. III ostatnia)

Leżąc na ziemi, odrzuciłem od siebie jakiekolwiek myśli o rywalizacji z innymi, walce o czas. W głowie miałem jedynie osiągnięcie mety, bez względu na cenę, po prostu chciałem ukończyć ten bieg. Przerażała mnie wizja 70-kilometrowego spaceru po górach, ale liczyłem się z tym, że tak to będzie wyglądać i byłem gotowy, aby się z tym zmierzyć. Pogodzony z tym, wstałem i po 50 minutach bezcennego … Czytaj dalej Zapraszam do biegu – ŁUT 150 (cz. III ostatnia)

Ja vs Magurski 0:2. Jeszcze tam wrócę!

W jakiejś ogromnej fabryce mówię komuś, kto pracuje przy taśmie, że na Ultramaratonie Magurskim 92 km miałem czas 11:45. Jestem z siebie dumny i zadowolony, ale za chwilę wraz z otwarciem oczu, czar pryska. Obudziłem się, a to był niestety tylko sen. W rzeczywistości za oknem było jeszcze ciemno, średnio przytomny podniosłem się z łóżka, żeby sprawdzić godzinę. Zegarek pokazywał 3:21, szybszy od budzika – … Czytaj dalej Ja vs Magurski 0:2. Jeszcze tam wrócę!